Jesteśmy rodzinką, która kocha zwierzęta. Michał i Marta, syn Adi oraz piesek Frodo zwany powszechnie Jaśkiem. Od najmłodszych lat świat natury wydawał się ekscytujący. Zbieranie żabek, świerszczy, jaszczurek i pasikoników. Trzymanie traszek i kijanek w akwarium. Potem słodkowodne ryby, gryzonie. Świat bez psiaka? Nie istnieje. W pewnym momencie spontaniczny wypad do Egiptu do Marsa Alam zaowocował zachłyśnięciem się akwarystyką morską. Snurkowanie, nurkowanie… akwaria morskie w domu. Życie nie znosi próżni. Poważna kontuzja, problemy w chodzeniu, likwidacja zbiorników po wielu latach, rekonwalescencja… aż tu nagle złota myśl zawitała do głowy. Nigdy nie mieliśmy w domu węży.

Zaczęło się myślenie, czytanie i w końcu 3 września 2023 roku  wybraliśmy się do Warszawy na „ZooEgzotykę”. Mieliśmy już w domu plastikowe pudełko z Leroy Merlin, matę, termostat, podłoże, itd. Naszym guru i oazą spokoju był pan Dawid Liptak. Znaleźliśmy jego stoisko zbiliśmy piątkę i zaczęliśmy oglądać wężyki. Marta i ja patrzyliśmy bardziej na „classica”, jednak nasz syn przemówił głosem rozsądku i wyglądu…wypatrzył pytona z genem Lace. Skojarzyłem, że p. Dawid jako jeden z nielicznych w swoim czasie miał na hodowli gen Lace. Stało się… wróciliśmy z pytonem królewskim do domu.

Anegdotą może być fakt, że Marta… w dzieciństwie bała się węży. Jadąc do Warszawy, mając sprzęt w domu… nie byliśmy pewni czy z wężem wrócimy. Pan Dawid dowiedział się o tym, spojrzał na Martę i podał jej z gracją i estymą wężyka na dłoń. Zaiskrzyło i strach przerodził się w zamiłowanie. Zaczęliśmy od jednego i szybko zaczęło to ewoluować w myślenie projektowe i chęć założenia hodowli hobbystycznej i tak też się stało. Inną anegdotą może być fakt, że hodowla pomogła w nauczeniu się sumienności, organizacji i przyjemności w pracy ze zwierzakami u naszego syna. Kolejną sprawą jest moje zainteresowanie światem fantasy. Dlatego też jak ktoś spojrzy na imiona naszych węży, to zwróci uwagę na Harrego Pottera, Wiedźmina, czy Grę o tron.

Poznaliśmy Krisa Wright’a i Kubę. Po wizycie u nich w domu i ciekawych rozmowach zamówiliśmy rack system, a z czasem inne sprzęty, jak inkubator. Ogarnęliśmy morphmarket, byliśmy w Hamm, otworzyliśmy się na gadzi świat.          

Przygoda z pytonami królewskimi zaczęła się konkretnie od Harry’ego ( geny: Lace Yellow Belly). To był punkt zwrotny, od którego zaczęliśmy się interesować genami, rozmnażaniem, naturalnym habitatem. Zaczęliśmy iść w kierunku projektów, takich jak: LACE, PIEBALD, LAVENDER, DG oraz CRYPTON. Staramy się rozwijać i wymyślać ciekawe łączenia.